czwartek, 23 stycznia 2014

Jesteś piękna, Mary - Lou

Naprawdę tak myślę (jak w tytule). Od momentu, w którym usłyszałam o Mary - Lou Manizer, zapragnęłam wejść w jej posiadanie. KatOsu (z kanału YT) polecała ją tak przekonywująco, że doszłam do wniosku iż mój makijaż jest bez niej niekompletny.
Wcześniej słyszałam i czytałam co nieco o kosmetykach The Balm, ale nigdy się nie skusiłam na żadnego z nich. Aż tu bam ... Wiecie jak to jest gdy się na coś nakręcimy. Oczywiście moje makijażowe pragnienie zbiegło się w czasie z decyzją o zamknięciu sieci perfumerii Marionnaud. W dniu, w którym odwiedziłam sklep w moim mieście, nie było już ani jednej sztuki tej ślicznotki, a konsultantka poinformowała mnie, że nie spodziewają się żadnych nowych dostaw. Myślałam, że będę musiała kupić Mary - Lou w internecie. Ale ... kilka dni później przechodziłam koło Marionnaud i zajrzałam do środka. Miałam szczęście, bo sklep dostał kilka nowych sztuk. Teraz jestem szczęśliwą posiadaczką tego pięknego rozświetlacza. Moim zdaniem, choć kosztuje 61 złotych, to warta jest takiej ceny. Ma dużą pojemność - 8,5 gr i wystarczy na bardzo długo. Kryje się w plastikowym pudełeczku z dużym, porządnym lusterkiem. Na skórze tworzy piękną taflę, która jest widoczna, ale nie natrętna ani bazarowa. Bardzo glamour, gdy patrzę w lustro, przypominają mi się zdjęcia gwiazd z czerwonego dywanu. Na jednym zdjęciu porównałam ją z Sun Beam marki Benefit, bo obydwa produkty mają złotawy połysk (na ręce Mary - Lou po lewej, Sun Beam po prawej). Mary - Lou jest zdecydowanie subtelniejsza, choć chyba nawet lepiej widoczna.


A co Wy o niej sądzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz